Przemyślenia

Kiedy dorosnę, chcę być kimś innym

Joanna Snopek ·

Czy ludzie starzeją się od raka

Charakteryzuję się nie najgorszym oglądem na sprawy i względną inteligencją – dlaczego więc moje życie tak średnio mi wychodzi? To tajemnica, której nie potrafię rozwikłać, a na którą znów patrzę z perspektywy moich kolejnych urodzin. 

Mam 34 lata – na które kompletnie nie wyglądam i na które się nie czuję. Wszyscy życzyli mi zdrowia – a ja bym chciała w końcu wiedzieć, kim będę, jak dorosnę. Zdrowie mam, jakie mam. I ostatnio trochę je testowałam.

Ponad 3 tygodnie. Sabotowania świąt, lenistwa fizycznego oraz eksperymentowania. Na tym zakończmy temat.

Więc… Namiętnie słuchałam Lady Gagi na przemian z Marilynem Mansonem. Płyta „Born This Way”, która jest momentami jebaną rąbaniną, pełną dźwięków i wokaliz – działa na mnie totalnie uspokajająco. Wyciszam się przy niej lepiej, niż dziecko przy odkurzaczu. No nie potrafię tego pojąć.

Stwierdziłam też, że generalnie mogę nazwać się złym człowiekiem (moralnie od normy jakoś specjalnie nie odstaję, po prostu jestem średnią siostrą, taką sobie córką, etc.), za bardzo lubię używki i marzę o papierosie, bo to generalnie jedyna rzecz z mojego ulubionego gówna, jakiego nie tknęłam w ciągu całej tej jazdy, jaką sobie ostatnio urządziłam. 

Czy ludzie starzeją się od raka?

Nie zrobiłam się od raka taką starą rurą, jaką się bałam, że się zrobię. Mój organizm był i jest wyniszczony, ale kiedy patrzę w lustro, to wciąż mogę NIE DAĆ sobie tych lat, jakie mam na liczniku.

Znaczny udział w tym „niestarzeniu” mają pewnie dieta i ćwiczenia. Ale wygląd – to tylko wygląd. Jest dla mnie niezwykle ważny, bo mam na punkcie swojego ciała obsesję. Cieszę się, że nie wyglądam na swój wiek – ale dojrzała – też się nie czuję. Znaczy, cholera… No żeby to teraz dobrze opisać.

Wiem, kim jestem. Wiem, jakie mam wady. Mogę scharakteryzować się w kilku słowach i zazwyczaj okazuje się, że mam na swój temat dość negatywne zdanie. Mimo wszystko – raczej się lubię. Bywam dekadencka, jestem sarkastyczna, a z charakteru – wrzód na dupie. I jakimś cudem – właśnie to połączenie jakoś tak ze sobą rezonuje, że gdybym nie lubiła ambitnie zmierzać w stronę autodestrukcji, to pewnie może nawet i gdzieś dalej bym w swoim życiu doszła.

Na skali z przekrojem trzydziestolatków nie umiem się jednak umieścić. Stateczna – no nie. Dojrzałam na swój sposób, ale wciąż na większość ważnych pytań nie mam odpowiedzi. Czy je kiedyś znajdę? Miło by było, ale ja z natury mam w głowie raczej pierdolnik, który sama sobie skutecznie podsycam. Ostatnio mam, na przykład, masę rozkmin filozoficznych z dupy.

Gdyby się dało, chętnie cofnęłabym czas

Tylko, kurwa, po to, żeby nie popełnić tych najgorszych błędów, które w życiu zrobiłam.

To nie jest tak, że coś roztrząsam, że żyję przeszłością, etc. Po prostu chętnie uniknęłabym kilku głupot, które kiedyś zrobiłam, a które realnie (i negatywnie) wciąż wpływają na moje życie.

Bo są takie błędy, które ciągną się za tobą zdecydowanie dłużej, niż chciałoby się to przyznać.

A kiedy to sobie uświadomisz – to nie chcesz, ale jebanie cię to boli.

Podobne wpisy